Nasze SICIENKO - wieści, komentarze, zdjęcia, informator gminny, ogłoszenia - Gmina Sicienko
Autor: rodzic

Właśnie wróciłam z sołeckich Mikołajek, było bardzo sympatycznie. Dzieciaki zachwycone, wyszalały się na całego. Mikołaj bardzo hojny. Dziękuję!
Ilość odwiedzin: 246402
Ilość wywołań: 458624
Stronę przegląda: 8 użytkowników
Strona powstała 18 lutego 2010, 2856 dni temu

[Animacja1]

Część XIII. Sąsiad twierdzi, że postawiłem garaż na jego gruncie – czyli co można zrobić w przypadku sporu o miedzę

Większość z nas stara się przejść przez życie możliwie bezstresowo. Bywa jednak, że w wyniku niefrasobliwości naszych przodków lub poprzednich właścicieli gruntu na którym stoi nasz dom, staje się to niemożliwe. Bohaterowie filmu „Sami swoi” Kargul i Pawlak udowodnili, że konflikt o ziemię może przybrać dość niebezpieczne oblicze. Dlatego, abyś nie musiał wcielać się w postać jednego z nich najlepiej zawczasu uzbroić się - nie w granty - ale we właściwe podstawy prawne.

Jak mogę udowodnić, że to fizycznie moja ziemia?

    Przede wszystkim trzeba podjąć próbę odnalezienia tzw. znaków granicznych. Owe znaki to najczęściej kamienne lub betonowe słupki wkopane w ziemię. Niestety bardzo często odnalezienie ich jest szukaniem igły w stogu siana. Dlatego też zazwyczaj nie unikniesz wynajęcia geodety.

Od czego mogę zacząć?

    Jeżeli nie odnalazłeś znaków granicznych, a sąsiad nie odpuszcza. Możesz  wynająć geodetę.
    Jeżeli istnieją dokumenty pozwalające stwierdzić pierwotne położenie nieruchomości, geodeta może doprowadzić do tzw. wznowienia granic. Finałem tej procedury będzie ustawienie nowych znaków granicznych.

Co może geodeta?

    Rola geodety w sporze o ziemię jest ogromna. Poza tym, że wie jak i gdzie szukać owych słupów granicznych, to ma także dostęp do wszelkich dokumentów pomocnych w ustaleniu przebiegu granicy, takich jak mapy i inne dokumenty geodezyjne. Ponadto, ugoda zawarta przed geodetą ma moc ugody sądowej.

Czy gmina może mi pomóc?

    Właściciele działek mogą również wystąpić z wnioskiem do wójta (burmistrza). Przebieg granicy ustala wtedy geodeta upoważniony przez wójta (burmistrza), a wójt wydaje decyzję o rozgraniczeniu.

A co mogę zrobić, gdy decyzja wójta będzie dla mnie krzywdząca?

    Wtedy sprawa będzie musiała znaleźć swój finał w sądzie. Dla sądu decydujące znaczenie w ustaleniu granic, będzie miało posiadane prawo własności. Wtedy trzeba będzie przedstawić wszystkie posiadane dokumenty potwierdzające nasze racje, takie jak: akty notarialne, wypisy i odpisy orzeczeń sądowych, dane z ksiąg wieczystych, z ewidencji gruntów i budynków, mapy, wykazy zmian gruntowych, itp. Czasami pomocne będą również zeznania świadków i opinie biegłych.

Czy sąd może wydać postanowienie wbrew temu co przedstawiają niektóre z urzędowych  dokumentów?

     W naszym prawie cywilnym istnieje twór o nazwie „zasiedzenie”. Zasiedzenie jest jedną z najstarszych form nabycia nieruchomości. Jeżeli zatem sąsiad odpowiednio długo zajmował kawałek nie swojego gruntu, to z mocy prawa staje się jego właścicielem. Termin zasiedzenia wynosi 20 lat dla posiadania w dobrej wierze i 30 lat dla posiadania w złej wierze (istnieje wtedy, gdy przejmuje się nieruchomość wiedząc, że nie ma się do niej prawa). Do tego okresu zalicza się także okres posiadania przez poprzednika np. osoby od której kupiono działkę.

Sąd wspominał o jakimś spokojnym stanie posiadania. Co to takiego?

    Jeżeli, nie doszło do ugody pomiędzy sąsiadami, a na podstawie istniejących dokumentów nie można ustalić przebiegu granic, wtedy sąd ustala je na podstawie spokojnego stanu posiadania (czyli stanu poprzedzającego spór).

Jaki wygląda sądowy finał sprawy?

    Poza rozstrzygnięciem co do przebiegu granicy, sąd może nakazać jednemu z owych sąsiadów wypłatę drugiemu odpowiedniej dopłaty pieniężnej. Poza tym, na mocy postanowienia sądu, geodeta oznacza nowe granice nieruchomości znakami granicznymi. Następnie dokumenty wędrują do wydziału ksiąg wieczystych i do starostów w celu ujawnienia przebiegu nowych granic.
    Widzisz już zatem, że droga wojownika jest w tym przypadku bardzo długa, wyboista, a i jej kres często nieprzewidywalny. Dlatego może warto podjąć jeszcze jedną próbę pokojowego rozwiązania sporu. A jak i tym razem nic nie wskórasz - to sądy są też dla ludzi.