Nasze SICIENKO - wieści, komentarze, zdjęcia, informator gminny, ogłoszenia - Gmina Sicienko
Autor: rodzic

Właśnie wróciłam z sołeckich Mikołajek, było bardzo sympatycznie. Dzieciaki zachwycone, wyszalały się na całego. Mikołaj bardzo hojny. Dziękuję!
Ilość odwiedzin: 246217
Ilość wywołań: 458412
Stronę przegląda: 6 użytkowników
Strona powstała 18 lutego 2010, 2853 dni temu

[Animacja1]

Część XIV. To teraz sołtys dzieli kasą? – czyli co wprowadza ustawa o funduszu sołeckim

Jako mieszkaniec sołectwa Dąbrówka Nowa (gm. Sicienko) uczestniczyłem ostatnio w zebraniu wiejskich dotyczącym wykorzystaniu pieniędzy z tzw. funduszu sołeckiego. Owocem tego spotkania miało być uchwalenie wniosku będącego propozycją wykorzystania „przyznanych” pieniędzy (ok. 13 tys. zł). Spotkanie, poza dyskusją nad trzema zgłoszonymi propozycjami, zdominowane było wątpliwościami na temat: na co można te pieniądze przeznaczyć, aby urząd nie mógł tego wniosku odrzucić. A skoro w tak postępowym sołectwie pojawiły się tego typu wątpliwości to zapewne podobne rozterki mają również mieszkańcy innych sołectw. A zatem sprawa wymaga szerszego omówienia.

Co to jest ten fundusz sołecki?

    Z dniem 1 kwietnia tego roku weszła w życie ustawa o funduszu sołeckim, która pozwala wydzielić w budżecie gminy pieniądze dla konkretnych sołectw. Jest to pomysł rządu na dalszą decentralizację państwa. Zdaniem Premiera, dzięki tej ustawie „sołectwa będą dysponowały środkami na sfinansowanie skromnych, ale bardzo istotnych działań na rzecz swoich społeczności”.

Koleżanka mówi, żebyśmy pojechały za te pieniądze na wycieczkę. Czy można te pieniądze wydać na każdy cel?

    Pieniądze te powinny być spożytkowane na te zadania własne gminy, które będą służyły poprawie życia mieszkańców lub wynikają z potrzeby usuwania skutków klęsk żywiołowych. Przykładowo – można je przeznaczyć na naprawę lokalnych dróg i chodników, budowę lub remont placu zabaw , sadzenie drzew i krzewów. Poza tym ustawa mówi, że realizowane zadania muszą być zgodne ze strategią rozwoju gminy (pomimo, że ustawodawca nie wyjaśnia o jaką dokładnie strategię mu chodzi, myślę, że wycieczka stanowczo odpada).

Czy w każdej gminie powstanie fundusz sołecki i jak duże są to pieniądze?

     O tym czy w danej gminie wydzieli się środki na fundusz sołecki decyduje rada gminy (miasta). W ustawie podany jest wzór na podstawie którego wylicza się limit pieniędzy na poszczególne sołectwa (uzależnione jest to od ilości mieszkańców i dochodów gminy). Oczywiście gminy (zwłaszcza te zamożniejsze) mogą wydzielić znacznie wyższe środki niż te wynikające z ustawowego wzoru. Informacje o wysokości środków przypadających w następnym roku na dane sołectwo wójt (burmistrz) przekazuje sołtysom do 31 lipca.

No dobrze. Mamy już kilka pomysłów na co wydać te pieniądze. I co dalej?

    Musi być przede wszystkim zwołane zebranie wiejskie na którym zostanie uchwalony wniosek o przyznanie pieniędzy. Wniosek taki powinien wskazywać co mieszkańcy sołectwa chcą zrobić, zawierać uzasadnienie oraz przewidywany koszt realizacji (oczywiście do wysokości poznanego limitu pieniędzy). Uwaga! Propozycje do wniosku może składać jedynie sołtys, rada sołecka lub 15 pełnoletnich mieszkańców sołectwa. Uchwalony wniosek sołtys przekazuje wójtowi (burmistrzowi) w terminie do 30 września.

Czy wójt może odrzucić wniosek?

    Oczywiście, że może. Jednak tylko wtedy, gdy wniosek nie spełnia określonych (wyżej opisanych) warunków. A zatem jeżeli zachowa się dbałość proceduralną wójt (burmistrz) nie powinien odrzucić takiego wniosku (nawet wtedy, gdy mu się pomysł mieszkańców nie podoba).

Wójt powiedział, że albo zgłosimy pielęgnację trawnika, albo o tych pieniądzach możemy zapomnieć!

     Jeżeli sołtys otrzymał informację, że wniosek został przez wójta (burmistrza) odrzucony, może w ciągu 7 dni podtrzymać wniosek i przesłać go do rady gminy (miasta) za pośrednictwem wójta (burmistrza). Rada wtedy ma 30 dni na rozpatrzenie wniosku. Jeżeli uzna, że wniosek jest „w porządku” wójt musi go uwzględnić w projekcie budżetu.

Skoro ekipa Tuska to wymyśliła to może da na to jeszcze pieniądze?

    Ustawa przewiduje, że część wydatków zrealizowanych z tego funduszu zostanie gminom zrefundowane. Wysokość tej refundacji ma wynieść od 10 do 30 proc. (wielkość uzależniona od dochodów i liczby mieszkańców).

Czy nie jest to tzw. przelewanie z pustego w próżne?

    Jest taka ładna buddyjska przypowieść. Spotyka mędrzec wieśniaka nad brzegiem morza, który wrzuca do wody meduzy wyrzucone przez morze. Mędrzec pyta: po co to robisz, nie uratujesz wszystkich, jest ich tu tysiące. Wieśniak mu rzecze: spróbuj to powiedzieć jednej z nich, dla niej to całe życie.
    Jeżeli radni zawsze byliby otwarci na pomoc w załatwieniu najpilniejszych spraw, wójt (burmistrz) nie dzielił sołectwa na „równe i równiejsze”, to powoływanie takich maleńkich funduszy nie miałoby większego sensu (nie licząc zwrotu pieniędzy z budżetu państwa). Jednak czasami władza szybko odcina się od ludu i nie zauważa, że są w gminie miejsca, na które od lat gmina nie wydała przysłowiowej złotówki. Żyją tam tacy sami ludzie jak „w stolicy gminy”. Płacą podatki, mają dzieci chodzące do szkoły, niedołężnych rodziców do których raz w tygodni musi dotrzeć lekarz, mają też drogę - która kilka razy w roku jest nieprzejezdna. I mają też żal. Żal, że dla władzy byli i są mieszkańcami drugiej kategorii.
    Może ta ustawa jest właśnie dla nich.