Nasze SICIENKO - wieści, komentarze, zdjęcia, informator gminny, ogłoszenia - Gmina Sicienko
Autor: zdziwiony

pogoda czasami słoneczna, a że mam kilka dni urlopu patrzę to tu to tam i oczom nie wierzę; jeden dzień, drugi i ho ho a może nawet więcej tych dni jak na szkole w Strzelewie lampa świeci całe dnie " boisko oświeca ". Jednego dnia dyrektorka przyjeżdża 8,55 drugiego 9,10 i tak jak zawsze co dnień to . . .
Ilość odwiedzin: 246810
Ilość wywołań: 459064
Stronę przegląda: 2 użytkowników
Strona powstała 18 lutego 2010, 2860 dni temu

[Animacja1]

Czy dziecko może być towarem

W Niemczech mówi się, że trzeba wybierać – albo dziecko albo nowy mercedes. A jakie koszty utrzymania dziecka mamy w Polsce? Jesienią ubiegłego roku ruszyła za publiczne pieniądze kampania „Z rodziną trzeba się liczyć”. Najbardziej zadziwiające jest to, że zajęła się tym problemem Komisja Nadzoru Finansowego. Instytucja państwowa, która powinna dbać o bezpieczeństwo sektora bankowego i ubezpieczeń, zaangażowała się w uświadamianie ludzi, że w większości nie stać ich na posiadanie dzieci (na marginesie przypomnę, że ta „wrażliwa inaczej” instytucja nie kiwnęła palcem jak w ubiegłym roku rozwalono najpewniejszy filar emerytalny w postaci OFE i wrzucono do ZUS-wskiego worka bez dna pieniądze na emerytury).
Według ich wyliczeń średni miesięczny koszt utrzymania dwójki dzieci do 18 roku życia to niemal 1,5 tys. zł. Może średnio tyle im wyszło, ale średnia ma to do siebie, że wrzuca się do jednego wora również te górne ekstrema. Przykładowo, średnia pensja w Polsce wynosi niemal 3,7 tys. zł. Zatem „średnie” małżeństwo powinno miesięcznie zarabiać znacznie ponad 7 tys. zł. Proszę sobie przeanalizować ile znamy rodzin o tak wysokich, a zarazem średnich, dochodach. Wśród moich znajomych nie ma ich więcej niż 10%. Polska wraz z Litwą i Słowacją, posiada najniższy wskaźnik rozrodczości w Unii Europejskiej, wynoszący 1,3 dziecka na kobietę. Czyli nasze państwo kurczy się i starzeje. Według prognoz OECD w 2050 r. odsetek ludzi powyżej 65 roku życia może przekroczyć 30 procent.
Mógłbym teraz powiedzieć że, aby było komu pracować na nasze emerytury musimy, albo znacząco zwiększyć dzietność, albo rokrocznie ściągać do Polski setki tysięcy imigrantów (co w naszych realiach wydaje się zadaniem co najmniej trudnym). Jednak powiem, iż obawiam się, że gdyby nawet statystyczna Matka-Polka, chcąc pomóc naszemu systemowi emerytalnemu, rodziła 5 dzieciątek to i tak nasze lekkomyślne władze przejadłyby ten kapitał. Puenta – miejmy dzieci, nie patrząc na nie przez pryzmat kosztów, nie dla ratowania emerytur, a może tak po prostu – z miłości.
                                                                               Piotr Chudzyński