Nasze SICIENKO - wieści, komentarze, zdjęcia, informator gminny, ogłoszenia - Gmina Sicienko
Autor: Beata

Nie zgadzam się z oświadczeniem p. Kuli w sprawie kanalizacji opisanej w gazecie. Posiadam kanalizację od ponad dwóch lat (musiałam się podłączyć bo Wójt groził mi karą finansową wynikającą z ustawy) i gdybym tylko mogła to bym się odłączyła od tej kanalizacji bo rachunki zwiększyły mi się o ponad 3 . . .
Ilość odwiedzin: 262702
Ilość wywołań: 478224
Stronę przegląda: 1 użytkowników
Strona powstała 18 lutego 2010, 3072 dni temu

[Animacja1]

W ostatnim czasie toczy się dyskusja na temat tzw. umów śmieciowych

Media zapraszają polityków, związkowców i specjalistów od rynku pracy, aby utwierdzić społeczeństwo w przekonaniu, że warunki pracy w Polsce są złe, bo przedsiębiorcy zamiast zawierać z pracownikami umowy o pracę, oferują im umowy zlecenia bądź o dzieło (tzw. umowy śmieciowe). Faktycznie umowa o pracę jest dla pracownika zazwyczaj korzystniejsza. Ciężej ją pracodawcy rozwiązać, ma się prawo do urlopu oraz każdorazowo odprowadzane są składki do ZUS. Jednak czy w tej debacie społecznej faktycznie chodzi o dobro pracowników?
Co mówią pracodawcy? Ano, że jak rząd oskładkuje wszystkie umowy zlecenia (i o dzieło) to albo będą zatrudniać „na czarno” albo zwiną interes, gdyż na płacenie kolejnych ZUS-owskich podatków, zwłaszcza podczas kryzysu, ich po prostu nie stać. Niewątpliwie wysokie podatki zawsze duszą gospodarkę, a co za tym idzie, zwiększają bezrobocie, a po czasie również zmniejszają wpływy z tychże podatków.
Jednak w tym ekonomicznym sporze rządowi chyba nie chodzi o podniesienie komfortu życia pracowników, ale raczej o to, aby znaleźć kolejne pieniądze dla bankrutującego ZUS-u. Przecież oskładkowanie wszystkich umów (obecnie wolne od ZUS-u są umowy o dzieła i część umów zleceń) spowoduje, że większość zleceniobiorców dostanie mniej pieniędzy do kieszeni (przykładowo, obecnie z 1 tysiąca zł brutto dostają 843 zł, a po zmianach dostaną jedynie 728 zł).
Na marginesie, średnia życia mężczyzny w Polsce podniosła się i wynosi obecnie 72 lata. Jednak podniesiono również wiek przechodzenia mężczyzny na emeryturę, będzie to możliwe po przekroczeniu 67. roku życia. Zatem pieniądze z ZUS-u będzie otrzymywał przez zaledwie 5 lat. Niby krótko, a jak się okazuje dla ZUS-u i tak za długo.

                                                                                                Piotr Chudzyński