Nasze SICIENKO - wieści, komentarze, zdjęcia, informator gminny, ogłoszenia - Gmina Sicienko
Autor: zdziwiony

pogoda czasami słoneczna, a że mam kilka dni urlopu patrzę to tu to tam i oczom nie wierzę; jeden dzień, drugi i ho ho a może nawet więcej tych dni jak na szkole w Strzelewie lampa świeci całe dnie " boisko oświeca ". Jednego dnia dyrektorka przyjeżdża 8,55 drugiego 9,10 i tak jak zawsze co dnień to . . .
Ilość odwiedzin: 246810
Ilość wywołań: 459064
Stronę przegląda: 2 użytkowników
Strona powstała 18 lutego 2010, 2860 dni temu

[Animacja1]

Farbowana kiełbasa lepsza od wędzonej

Nadchodzące miesiące być może są ostatnimi podczas których możemy delektować się wędzoną szynką lub kiełbasą. Zgodnie z nowym prawem unijnym od 1 września 2014 roku tradycyjne metody wędzenia wędlin w krajach Unii będą zakazane. Oczywiście formalnie nie nazwano tego zakazem, wszak słowo zakaz zawsze źle się kojarzy.  Wprowadzono nowe normy dotyczące zawartości tzw. substancji smolistych, obniżając ich dopuszczalną zawartość z 5 do 2 mikrogramów na kilogram. Niestety wycina to nam cały przemysł wędliniarski, oparty o tradycyjne metody wędzenia.
Z 3 tysięcy zakładów mięsnych ok. tysiąca specjalizuje się w wędzeniu tradycyjnym, z których połowa będzie zagrożona upadłością.
Według „Komitetu Obrony Wędlin Tradycyjnie Wędzonych” skupiającego wędliniarzy z województwa małopolskiego nowe przepisy sprawią, że wędzenie przy użyciu drewna stanie się praktycznie niemożliwe. To co mogło być naszym przebojem eksportowym będzie niebawem produktem zakazanym, niczym narkotyk. Powie ktoś, że może i dobrze, bo skoro wędzona kiełbasa była szkodliwa to może lepiej jej nie jeść. Jednak chyba nie o zdrowie tutaj chodzi, a bardziej o ekonomię. Tak się składa, że przepis ten w zasadzie uderzy tylko w Polskę, gdyż Niemcy zaparzają wędliny, a Włosi, Hiszpanie i Francuzi najczęściej ją suszą.
Poza tym, gdyby chodziło o zdrowie to dlaczego nowe przepisy dopuszczają zawartość tych substancji w szprotach w wysokości 5 miligramów, małżach – 6, a w naszych wędlinach i karpiach jedynie w ilości 2 mikrogramów na kilogram? Oczywiście nikt z rządzących nie poczuwa się do winy. Pomimo, iż treść rozporządzenia znana jest od 3 lat nasz rząd nie ruszył palcem, aby zmienić unijne prawo niekorzystne dla Polski. Premier twierdzi, że wina leży po stronie ministrów: gospodarki i rolnictwa (obaj z PSL), natomiast ten ostatni twierdzi, że leżało to w kompetencji ministra zdrowia. Czy jeden wielki bajzel, za który zapłacą konsumenci, rolnicy, właściciele firm wędliniarskich i ich pracownicy. Osobiście nie lubię ani farbowanych, ani suszonych wędlin, więc tę unijną głupotę, okraszoną naszą rządową niekompetencją, będzie mi wyjątkowo ciężko przełknąć.
                                                                                   Piotr Chudzyński