Nasze SICIENKO - wieści, komentarze, zdjęcia, informator gminny, ogłoszenia - Gmina Sicienko
Autor: zdziwiony

pogoda czasami słoneczna, a że mam kilka dni urlopu patrzę to tu to tam i oczom nie wierzę; jeden dzień, drugi i ho ho a może nawet więcej tych dni jak na szkole w Strzelewie lampa świeci całe dnie " boisko oświeca ". Jednego dnia dyrektorka przyjeżdża 8,55 drugiego 9,10 i tak jak zawsze co dnień to . . .
Ilość odwiedzin: 246810
Ilość wywołań: 459064
Stronę przegląda: 2 użytkowników
Strona powstała 18 lutego 2010, 2860 dni temu

[Animacja1]

Karta rodzin wielodzietnych to inwestycja w przyszłość

Zanim zrodził się pomysł na emeryturę wypłacaną przez państwo, zanim powstały molochy typu ZUS, ludzie, aby zapewnić sobie bezpieczną starość, musieli mieć dużo dzieci. W drugiej połowie XX wieku próbowano nam wmawiać, że emerytury „gwarantowane” przez państwo są pewne „jak w banku”. Wraz z początkiem XXI zaczęły podać banki, a wraz z nimi mit, iż pieniądze na emerytury nie mają związku z dzietnością społeczeństwa. Obecnie, aby człowiek w jesieni życia mógł otrzymać „państwową” emeryturę musi znaleźć się kilku, którzy będą na jego emeryturę odprowadzać składki do ZUS. Nasz system to swego rodzaju piramida finansowa, która działa tak długo dopóki przystępują do niej nowe osoby i oddają swoje pieniądze. I właśnie z tymi nowymi zrobił się duży problem.
Pod względem dzietności, z wynikiem 1,32 (dziecka na związek), zajmujemy 212 miejsce na świecie (gorsze od nas są Wyspy Dziewicze – 1,24, ale ich nazwa do czegoś zobowiązuje). Powie ktoś, iż  cały nowoczesny świat jest w podobnej sytuacji. Niestety nie jest to prawdą. Wiele krajów europejskich już dawno zreflektowało się, iż z bombą demograficzną nie ma żartów. Gdy my dyskutowaliśmy o „prawie” do aborcji i dopłatach do tabletek antykoncepcyjnych, oni wdrażali cały szereg ulg podatkowych, ułatwień, a nawet dopłat (we Francji młoda mama w czasie urlopu wychowawczego dostaje dodatkowo 560 euro miesięcznie), tylko po to, aby ludziom opłacało się mieć więcej dzieci. Efekty są już widoczne. Przykładowo, we Francji wskaźnik urodzeń obecnie wynosi 2,08 (2,1 – w Irlandii, 1,9 – w Wielkiej Brytanii, 2,06 – w USA).
W Polsce wielodzietność nierzadko kojarzona jest z patologią (w dużej mierze przez lewicowo-liberalne media), we Francji jest symbolem wysokiego statusu społecznego, a nawet patriotyzmu. Ale idzie na lepsze. Prawdopodobnie jeszcze w tym półroczu ruszy akcja wydawania Ogólnopolskiej Karty Dużych Rodzin. Będą je otrzymywać rodziny z co najmniej trójką dzieci (bez względu na dochody). Na jej podstawie będą mieli prawo do ulg i zniżek m.in. na przejazdy koleją, bilety do muzeów i parków narodowych. Dla rodziców karta ta będzie wydawana bezterminowo, a dla dzieci do ukończenia 18. lub 25. roku życia (jeżeli będą kontynuowali naukę). Karty będą wydawane bezpłatnie przez urzędy miast/gmin na wniosek zainteresowanych.
Warto też dodać, że nie czekając na program rządowy, na chwilę obecną już ponad 100 gmin w Polsce wspiera rodziny wielodzietne, oferując im ulgi na komunikacje miejską, baseny lub przedszkola. Co ciekawsze często takie ulgi nic podatników nie kosztują, gdyż albo są opłacane przez prywatnych przedsiębiorców, albo dotyczą takich placówek jak muzea, których koszty utrzymania są stałe (bez względu na to, czy dziennie odwiedza je 5 czy 15 osób). Zatem powołujmy na świat dzieci, jeżeli nie z miłości, to przynajmniej z troski o los emerytów.
                                                                                        Piotr Chudzyński