Nasze SICIENKO - wieści, komentarze, zdjęcia, informator gminny, ogłoszenia - Gmina Sicienko
Autor: zdziwiony

pogoda czasami słoneczna, a że mam kilka dni urlopu patrzę to tu to tam i oczom nie wierzę; jeden dzień, drugi i ho ho a może nawet więcej tych dni jak na szkole w Strzelewie lampa świeci całe dnie " boisko oświeca ". Jednego dnia dyrektorka przyjeżdża 8,55 drugiego 9,10 i tak jak zawsze co dnień to . . .
Ilość odwiedzin: 246810
Ilość wywołań: 459064
Stronę przegląda: 2 użytkowników
Strona powstała 18 lutego 2010, 2860 dni temu

[Animacja1]

W 1918 roku po odzyskaniu niepodległości

społeczeństwo, w tym i władza, czuło, iż należy zadbać o dobre wyedukowanie dzieci. W tym celu wprowadzony został powszechny obowiązek szkolny. Jednak szybko się okazało, że władza chciała dobrze, a wyszło jak zwykle, czyli w ślad za deklaracjami edukacyjnego raju nie poszły pieniądze. Spowodowało to, iż w 1930 r. średnia liczba dzieci w klasie wyniosła 63 uczniów (w 1920r. było ich „jeszcze” 49). W 1932r. władza dojrzała do „reform”, powstały 6-letnie podstawówki, 4-letnie gimnazja i 2-letnie licea.
W tym czasie wydatki na budowę nowych szkół zaczęły pikować ostro w dół, z kwoty 39 mln zł w 1928r. do niespełna 1 mln w 1938r. W kraju posiadającym 30 mln mieszkańców, maturę zdawało 10 razy mniej osób niż obecnie. W szkolnictwie wyższym było jeszcze gorzej. Dyplom magistra gwarantował pracę i szybki awans społeczny, ale był za to dla przeciętnego maturzysty niemal niedostępny (w 1938r. na wszystkich uczelniach było zaledwie 48 tys. studentów). Prowadziło to także do wielu napięć na tle etnicznym. Na przykład polskiej młodzieży nie podobało się to, iż na najlepszych kierunkach, tj. prawie i medycynie, ponad 30 proc. studentów jest żydowskiego pochodzenia. Społeczeństwo miało odczucie, że jak tak dalej pójdzie, to cały wymiar sprawiedliwości będzie opanowany przez tę ekspansywną mniejszość. Doprowadziło to do zmian w systemie rekrutacji na studia polegających na wprowadzeniu dla mniejszości narodowych limitów. Na ich mocy liczba Żydów na uniwersytetach została ograniczona do 10 proc. (taki był ich udział w składzie etnicznym II Rzeczpospolitej). Tyle co do historii. A jak edukacja wygląda dzisiaj?
 Według badań z 2012r. o nazwie Program Międzynarodowej Oceny Uczniów (PISA) nasze 15-latki są w ścisłej europejskiej czołówce w umiejętności czytania ze zrozumieniem, rozwiązywania zadań matematycznych i wiedzy o przyrodzie. Jednocześnie okazuje się, że polski nastolatek nad książkami spędza aż dwa razy więcej czasu niż jego niemiecki kolega, a ich wyniki są podobne. Co więcej nasz system „kucia na pamięć” zupełnie nie sprawdza się podczas rozwiązywania konkretnych życiowych problemów. Według PISA nasi 15-latkowie bardzo słabo sobie radzą np. ze znalezieniem najtańszego biletu na trasie z kilkoma przesiadkami lub z obsługą urządzeń typu MP3.
Co do szkolnictwa wyższego to patrząc na ilość studentów wygląda to fantastycznie. Na uczelniach kształci się obecnie 1,6 mln osób (czyli ponad 30 razy więcej niż przez wojną), a wśród dzisiejszych 30-latków aż 40 proc. z nich posiada wyższe wykształcenie. Jednak jakość, zwłaszcza zdaniem wykładowców, zupełnie się posypała. Powie ktoś, a jakie ma to teraz znaczenie skoro i tak w Polsce nie ma dla tych ludzie pracy. Niestety nasz system edukacyjny działa w oderwaniu od gospodarki. Robi się nabory na kierunki studiów po których od lat nie ma szans na znalezienie pracy. Szkoda, bo całe społeczeństwo składa się na to, co na zmywaku w Londynie zupełnie nie ma znaczenia.  
                                                                                  Piotr Chudzyński